W świetle reflektorów
"a gdyby tak wprowadzić odrobinę dramatyzmu..." - pomyślałam pewnego dnia i tak oto zrodził się kolejny pomysł na oświetlenie salonu.
Niestety nie łatwy w realizacji jak się okazuje, chyba że zacznę dysponować nieograniczonym budżetem w najbliższej przyszłości, ale to nie oznacza że niemożliwy w realizacji. Dramatyzm owego pomysłu polega m.in. na tym, że w salonie zawisnąć miałyby ni mniej ni więcej jak trzy reflektory teatralne.
Fajnie pomyślałam sobie, idealnie wpasują się we wnękę na suficie, szkoda tylko że nie przewidziałam ile takie lampy mogą kosztować! - tu niestety pojawia się kolejny dramat finansowy...
W każdym razie tak ma być w przyszłości i pewnie będzie znając mój upór, a tymczasem jedna niepozorna żarówka w plastikowej oprawie musi nam wystarczyć.
Można się zastanowić jeszcze nad oświetleniem dla sklepów, ale to jednak nie to samo.
A może ktoś z Was ma takie stare lampy teatralne na sprzedaż w przyzwoitej cenie...???
Komentarze